wizyt: 1456681

Dodatki » Protokół z debaty 10 12 2008

Protokół z debaty podsumowującej Akcję „Masz głos, masz wybór” w Bielsku-Białej, która odbyła się w dniu 10.12.2008 r. 

Temat:

Sześciolatki do szkół?

Szkolnictwo zawodowe – co dalej?

Podsumowanie ogólnopolskiej akcji społecznej:”Masz głos, masz wybór”

  

W debacie udział wzięli:

p. Bożena Kotkowska  – posłanka na Sejm RP

p. Mirosława Nykiel     – posłanka na Sejm RP

p. Janusz Kaps           – z-ca dyrektora Miejskiego Zarządu Oświaty w Bielsku-Białej

radni Rady Miejskiej:

p. Bogdan Dubiel

p. Andrzej Gacek

p. Kazimierz Polak – Przewodniczący Komisji Edukacji i Kultury Rady Miejskiej

p. Grzegorz Puda  – Z-ca Przewodniczącego Komisji Edukacji i Kultury Rady Miejskiej

p. Wojciech Ścisłowicz

nauczyciele bielskich szkół, delegaci rad rodziców bielskich szkół oraz mieszkańcy naszego miasta.

Pani prof. ATH dr hab. Ewa Jurczyńska -McCluskey z powodu choroby przeprosiła, że nie może wziąć udziału w debacie. Podobnie p. Przemysław Drabek – radny z nie był w stanie przybyć na spotkanie, o czym powiadomił organizacje, które przygotowały debatę.
W debacie uczestniczyło 38 osób.

 

Spotkanie rozpoczęła p. Władysława Pabijan – powitała zebranych, przedstawiła gości, prezesów stowarzyszeń uczestniczących w ogólnopolskiej akcji społecznej:
„Masz głos, masz wybór” w Bielsku-Białej.

Podała program debaty, następnie oddała głos pani poseł Bożenie Kotkowskiej.

 

Pani Bożena Kotkowska poinformowała zebranych, że zasiada w Sejmie w Komisji Edukacji i bierze czynny udział w pracach nad programem reformy dla sześciolatków.

Powiedziała: Obecnie odczuwalny jest kryzys finansowy, brakuje pieniędzy a rząd zdecydował się na reformę, która jest bardzo ważną reformą, dla państwa, rodziców a szczególnie dla dzieci.

Stwierdziła, że jeśli brakuje pieniędzy to nie powinno się takich reform robić.
Podobną reformę zrealizowano w latach 90-tych za czasów ministra Mirosława Handkego

Reforma ta dała niewiele korzyści a jej skutki odczuwalne są do dzisiaj, zwłaszcza wprowadzenie gimnazjów uważa za nieprzemyślane.

Poinformowała również, że Unia Europejska w swoich raportach stwierdziła, że po latach reformy p. Handkego  niezadowalająca jest liczba dzieci uczęszczających do przedszkoli w małych miejscowościach. Jest ich zbyt mały procent.
Nawet w dużych miejscowościach nie dzieje się lepiej.

Nie wszystkich rodziców stać jest na posyłanie dzieci do przedszkoli.
Polska pod tym względem jest znacząco opóźniona.

Kolejna sprawa, to sprawa szkolnictwa zawodowego, które było często likwidowane na skutek wprowadzonej reformy na rzecz liceów profilowanych.

Spowodowało to brak na rynku pracy fachowców z wielu dziedzin.
Kolejnym błędem, zdaniem pani Kotkowskiej, było przekazanie edukacji w ręce samorządów, którym brakuje funduszy. Edukacja nie jest stawiana na pierwszym miejscu a jest spychana na kolejne miejsca np. po zadaniach inwestycyjnych.

Pani poseł uważa również, że w nieprzemyślany sposób, masowo likwidowano przedszkola, a te które pozostały w naszym systemie są bardzo drogie i nie są dostosowane na kieszeń wielu rodziców. Na taką sytuację ma wpływ między innymi stała opłata.

Dlatego wiele dzieci nie znajduje się w systemie oświatowym.

Pani poseł podkreśliła, że wiek przedszkolny to tzw. wiek diamentowy.
Przedszkole jest miejscem, w którym dzieci najłatwiej i najszybciej przyswajają wiedzę, więc należy inwestować w nauczanie początkowe.
Ponadto na przedszkola nie jest przekazywana subwencja oświatowa, co powoduje trudności w ich utrzymaniu i konieczność doinwestowania przedszkoli przez samorządy.

Pani poseł jest przeciwna „bylejakości” szybkiego robienia reformy oświatowej dla sześciolatków. W budżecie Ministerstwa Edukacji Narodowej na doposażenie szkół i na przyjęcie sześciolatków przeznaczono 340 milionów złotych, co zdaniem wielu pragmatyków jest niewystarczające.

Łatwo policzyć, że w przeliczeniu na 1 województwo wypadnie po 21 mil zł na przygotowanie szkół do przyjęcia sześciolatków. Wyliczenia ekonomistów mówią, że to są zbyt małe kwoty by szkoły zostały właściwie zaadoptowane.

Dlatego robienie reformy w takich warunkach jest złe, choć etap przygotowania do przyjęcia obowiązkowego sześciolatków do szkół został rozłożony na trzy lata.

Obecnie o tym, czy dzieci pójdą w wieku sześciu lat do szkoły decyzje będzie mógł podjąć rodzic. A to też nie jest dobrym rozwiązaniem. Często rolę będzie odgrywała ambicja rodzica a nie dobro dziecka. Najlepiej byłoby, gdyby dzieci były oceniane przez przygotowanych do tego psychologów i pedagogów. Ministerstwo edukacji nie stwarza właściwych warunków do prowadzenia zajęć przez wykwalifikowaną kadrę. Kadra na dzień dzisiejszy nie jest przygotowana do prowadzenia nauki z sześciolatkami w szkole.

Pani Poseł Bożena Kotkowska reformie oświaty po pierwszym czytaniu mówi zdecydowanie nie.

Będzie składała poprawki do projektu. Była za odrzuceniem ustawy w pierwszym czytaniu.

Jest też przeciwna przekazywaniu szkół w ręce stowarzyszeń, fundacji, co w ocenie kontroli NIK wykazało, że finanse publiczne przekazywane na edukacje nie są kontrolowane.
Powiedziała, że uważa iż stworzono lukę prawną, co było powodem wypłynięcia z budżetu
w sposób niekontrolowany ponad 9 milionów złotych.
Prowadząca spotkanie poprosiła by dać dojść do głosu p. Januszowi Kapsowi, dyrektorowi Miejskiego Zarządu Oświaty, radnym i mieszkańcom.

 

Pan Kaps powiedział:

Chciałbym się odnieść do sposobu tworzenia gimnazjów, co 4 – 5 lat temu wywołało negatywne, złe skutki, o czym wypowiedziała się pani Kotkowska.
Do gimnazjów trafili nieprzygotowani mentalnie nauczyciele, którzy nie radzili sobie z problemami. Obecnie w gimnazjach, od kilku lat stan nauki jest zadowalający.

Jeśli chodzi o szkolnictwo zawodowe w Bielsku-Białej, to nasze miasto jest jednym z niewielu, w którym szkolnictwo zawodowe nie uległo likwidacji.

Dlatego mamy wiele propozycji dla bielskich uczniów, zwłaszcza przy wyborze kierunków nauczania w szkołach zawodowych.

 

Jeśli chodzi o propozycje ministerialne, to na dzień dzisiejszy są one niejasne, ciągle są modyfikowane i nie jasno prezentowane. Z punktu widzenia miasta, samorządu, ciągle zadajemy sobie pytanie, jaki rocznik i jaka grupa ma trafić do naszych szkół? 
Miasto do dziś nie wie na jaką grupę ma przygotować szkoły.
Na maksymalną? Na minimalną, czy też coś po środku?
Jak mamy się przygotować do reformy nie otrzymując odpowiedzi na nasze pytania?
W listopadzie i w grudniu jest planowany budżet na 2009 rok.
Nie mając żadnych danych nie można zabudżetować zadań. Takiego budżetu nie przyjmie RIO.

Jeżeli robić jakikolwiek ruch, to obecnie jest najmniejszy, niżowy rocznik, więc podjęcie działań w 2009 roku w Bielsku-Białej na przyjęcie sześciolatków nie będzie dla Bielska żadnym problemem. Przyjęcie nawet wszystkich dzieci, a jest ich około 2 500 tys. nie stwarza problemu.
Jest spora grupa nauczycieli nauczania przedszkolnego i można ją odpowiednio przygotować. Pan dyrektor Kaps powiedział:

Dziś rozchodzi się o to, by MEN przedstawiło jasną odpowiedź, jaka grupa z rocznika przejdzie do szkół, to my jasno odpowiemy o stopniu naszej gotowości.

Jeśli MEN nie odpowie jasno, to i tak miasto będzie zmuszone do przyjęcia  do szkoły wszystkich zgłoszonych dzieci.
Pan dyrektor podkreślił: I tak miasto Bielsko-Biała stale dopłaca do edukacji.

Miasto z naszych podatków, co roku, dopłaca dodatkowo do państwowej oświaty średnio 50 – 60 milionów złotych rocznie. Jest to wydatek który powinien być pokryty z budżetu państwa.

To nie jest oświata miejska, to jest oświata państwowa. Ministerstwo twierdzi, że duże miasta mają z czego dopłacać do oświaty, stąd tak jest naliczany współczynnik subwencji oświatowej.
Małe miejscowości dostają więcej subwencji oświatowej na jednego ucznia, co tłumaczy się większymi trudnościami w organizacji zadań szkolnych w takich miejscowościach.

 

Do dyskusji włączyła się p. poseł Kotkowska, która odniosła się do likwidacji szkół zawodowych.

Powiedziała, że pan dyrektor Kaps powiedział, że w Bielsku nie były likwidowane szkoły zawodowe a to nie jest całkowita prawda. Nie zgadza się ze stwierdzeniem, że w mieście jest rewelacyjnie. Chciała przypomnieć sprawę szkoły energetycznej, która została przeniesiona do innej szkoły i niestety tej szkoły praktycznie już nie ma. A przecież fachowców w tej dziedzinie nie ma na rynku. Brakuje fachowców pracujących na wysokościach. Pani poseł poinformowała, że  w raportach Unia Europejska uznała, że ze szkołami zawodowymi w Polsce ogólnie jest źle.

 

Pan dyrektor Kaps przypomniał, że jest to debata i głos powinien być rozszerzony.
Teraz chciały się do tego tematu odnieść i powiedział:

W szkole energetycznej siedem lat temu uczyło się około 100 uczniów, w miejscu, gdzie mogło się uczyć około 800. Chodziło o przeniesienie do budynku szkoły mechanika, szkoły renomowanej, bez zniszczenia kierunku kształcenia.

Najbardziej protestował przeciwko przeniesieniu tej szkoły zakład energetyczny, który wielokrotnie zmieniał nazwę. Gmina zapytała dyrekcję zakładu energetycznego ilu fachowców zatrudni, jeśli tak bardzo broni tej szkoły. Przedstawiciele samorządu otrzymali odpowiedź, że zakład energetyczny nikogo nie zatrudni ale uznaje, że absolwenci tej szkoły są wyspecjalizowanymi fachowcami. Dlatego samorząd podjął decyzję połączenia szkoły energetycznej na ul. Gorkiego z zespołem szkół na ulicy Słowackiego, gdzie zatrudnienie znaleźli wszyscy nauczyciele z łączonej szkoły. I to był duży sukces.

To jest odpowiedź co do decyzji podjętej pięć lat temu. W szkole na Gorkiego nauczyciele pracowali na niepełnych etatach. Po przejściu do zespołu szkół na ul. Słowackiego wszyscy nauczyciele otrzymali pełne zatrudnienie, co było dobrym rozwiązaniem.

Pan dyrektor powiedział: teraz w szkole na Słowackiego jest 10 razy więcej nauczycieli
i uczniów, zawsze trzeba rozważyć czyjeś dobro i podjąć właściwą decyzję.
Dlatego każda sprawa musi być rozpatrywana w szerszym kontekście.

 

Pani Pabijan zwróciła się do debatujących z prośbę, by debatę skierować na właściwe tory. Poprosiła by najpierw skończyć sprawę sześciolatków a potem przejść do kwestii szkół zawodowych oraz by uczestnicy z sali mogli włączyć się do dyskusji. Poprosiła o krótkie wypowiedzi.

Głos z sali.

Pan Jerzy Cembala powiedział, że uczniowie idący do szkoły dźwigają na plecach pół worka ziemniaków. To doprowadza do skrzywień kręgosłupa. Wysyła dzieci do poradni rehabilitacyjnej na ul. Lompy skąd dzieci wracają z decyzją, że z uwagi na rodzaj schorzenia i brak miejsc w ośrodku wskazane jest dalsze kontynuowanie treningu.

Druga sprawa. Zapytał, czy ktoś przewidział dla tych sześciolatków odpowiednie siedziska, ławki? Jest to od wielu lat problem polskiej szkoły. Zapytał, czy ktoś przewidział w przedszkolach wielkość grupy. Wszędzie odchodzi się od oddziałów nastoosobowych.

Grupa kilkuosobowa jest tym modelem, który zapewnia najbardziej optymalne warunki do pracy z uczniem. W dużej, kilkunastoosobowej grupie trudno jest osiągnąć dobre wyniki i nawiązanie kontaktu nauczyciel - uczeń. Kolejna sprawa. Jako trener bywał na wielu szkoleniach. Na każdym wskazywano, że możliwość przyswajania wiedzy przez młodego człowieka to 7 – 10 minut, a co z resztą możliwości skupienia uwagi, którą musi dobrze wykorzystać nauczyciel?
Reszta to czas, który powinien być wykorzystywany na naukę poprzez zabawę.
A nasze sześciolatki mają programy przeładowane.
Wstają o zmroku i wracają do domów o zmroku. Nie każde dziecko ma łatwość przyswajania wiedzy. To powinno decydować o naborze do szkół sześciolatków.

Powiedział: a przecież nie ma przedmiotów które się nienawidzi. Jest tylko przedmiot źle nauczany. Chodził do szkoły i zauważył, że jest to system nakazowo rozdzielczy.

Czy tak będą traktowane te sześciolatki? Jak liczne będą  te klasy? Jaka będzie możliwość dotarcia nauczyciela do ucznia w takiej klasie?
A przecież sześciolatek to jest jeszcze małe dziecko.

Pani poseł Kotkowska odpowiedziała: Będzie siedział do wieczora na świetlicy.
A jeśli chodzi o pojemność tornistrów, to bardzo wielu ludzi wraca myślami do sytemu, kiedy był jeden podręcznik. Był to był elementarz Falskiego. A dzisiejsze podręczniki, to jeden wielki biznes. Podręczniki są bardzo drogie. Jeśli chodzi o wady postawy uczniów to i w tej dziedzinie dzieje się źle. Do tej pory uczniowie korzystali w ramach godzin dyrektorskich z godzin gimnastyki korekcyjnej. Jednym rozporządzeniem zabrano dzieciom godziny gimnastyki wprowadzając w to miejsce lekcje języka angielskiego, które też są  bardzo ważne ale nie ważniejsze.
Wprawdzie nadal jest możliwość korzystania przez dziecko z gimnastyki korekcyjnej ale nie każdego rodzica stać na odpłatną usługę.  Powiedziała: moje monity już znalazły odbicie na komisjach edukacji w parlamencie, więc mam nadzieję, że wróci się do tego tematu.
Wielu posłów z komisji kultury fizycznej zainteresowało się już tym tematem.

Głos z sali.

Pani Katarzyna Lekki zwróciła się do p. Kotkowskiej mówiąc, że rozumie iż pani poseł jest za ideą wcześniejszej nauki w szkole ale przeciwko trudnej sytuacji ekonomicznej w jakiej tworzona jest ustawa oświatowa, która może spowodować, że zostanie przygotowana niewłaściwie .

Jednak uważa, że we Francji do szkoły chodzą pięciolatki i żyją.

Przed sprawą wprowadzenia sześciolatków do szkół nie uciekniemy.

Zdaniem p. Lekki o tym, które dziecko powinno pójść do szkoły powinien decydować psycholog a nie rodzic. Powiedziała też, że dziś matury zdają 19 -letni uczniowie a więc już dorośli ludzie. Cóż więc można takiemu dorosłemu zabronić? Jak nakazać, by przestrzegał pewnych reguł?

Powiedziała, że rozumie „nie” dla reformy w takiej sytuacji. Zapytała więc, czy w związku

z taką sytuacją jaka jest można zaproponować alternatywę? 

Zapytała, czy SLD, czy też koło poselskie pani poseł przygotowało coś w zamian?

Wiadomo, że inicjatywą poselską można wnieść pod rozważenie nową, alternatywną ustawę.

 

Pani poseł powiedziała, że na ten czas ustawy jeszcze nie ma. Toczą się rozmowy w sejmowej  komisji edukacji. Będzie inicjatywa poselska. Bardzo duży udział w pracach nad ustawą oświatową biorą związki zawodowe, Związek Nauczycielstwa Polskiego. Ustawa jest w fazie rozmów, po której będzie można coś więcej powiedzieć. Jest projekt zastępczy. W chwili obecnej nie będzie zdradzać założeń, które są dyskutowane. Gdy komisja edukacji będzie po rozmowach, to powiadomi zainteresowanych o wynikach rozmów.

 

Głos z sali:

Pani zapytała, czy są szkoły, które mają jakiś certyfikat upoważniający je do przygotowania nauczania dla sześciolatków? Czy to jest jakaś jedna szkoła, do której mają się przenieść sześcioletnie dzieci, czy to będą wszystkie szkoły w Bielsku-Białej?

Prowadząca zapytała o jaki certyfikat chodzi? Poprosiła o doprecyzowanie pytania.

 

Pani odpowiedziała, że w internecie przeczytała, że pani minister Katarzyna Hall informuje, że certyfikat będą musiały mieć wszystkie szkoły dokonujące naboru sześciolatków.
Wymagane będą odpowiednie łazienki, wyodrębnić należy kąty do zabawy, nauki i odpoczynku, przygotowane oddzielne wejścia i szatnie.

Pani poseł powiedziała, że mimo iż uczestniczy w obradach komisji edukacji, to o takim certyfikacie nie była informowana. Pani minister Hall rzadko zaszczyca swoją obecnością komisje, raczej najpierw wypowiada się publicznie, potem się dziwi, że są sprzeciwy.

Nie wie co ma na ten temat do powiedzenia pani minister. Codziennie są jakieś nowe pomysły.

 

W wypowiedzi przedstawicieli Bielskiego Forum Oświatowego przebijała obawa, czy wszystkie decyzje MEN związane z przyjęciem sześciolatków w poczet uczniów zapadną na czas, tak by lokalne samorządy miały możliwość przygotowania odpowiednich warunków.

BFO jest za wprowadzeniem sześciolatków do szkół, gdyż ułatwi to niejednokrotnie życie młodym ludziom. Maturę zdawaliby uczniowie  w wieku 18 a nie 19 lat.

Ponadto w wielu krajach uzyskano potwierdzenie, że młody umysł jest bardzo chłonny i warto w niego inwestować.

Pan Roman Żak zapytał dyrektora Miejskiego Zarządu Oświaty:

W sejmie trwają pracę nad nowelizacją ustawy o systemie oświaty w zakresie objęcia obowiązkiem szkolnym sześciolatków.
Wejście tej nowelizacji w życie planowane jest od września 2009 roku.
Czy władze gminy zabezpieczyły w budżecie na rok 2009 własne środki na przystosowanie placówek szkolnych do realizacji wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków?

I kolejne pytania i informacje:

1. Odnosząc się do protestów przeciwko objęciu obowiązkiem szkolnym sześciolatków zauważyłem, że w tych protestach jest pewna spora doza hipokryzji. Z jednej, bowiem strony mówi się o krzywdzie, jaka spotka sześcioletnie dzieci, gdy zostaną objęte obowiązkiem szkolnym, jak destrukcyjny będzie to miało wpływ na ich wątłą jeszcze psychikę i na jakie niebezpieczeństwa narazi te dzieci w kontaktach z ich starszymi kolegami. Z drugiej strony sami rodzice, często po amatorsku, dla zaspokojenia swoich ambicji, czy z chęci ułatwienia dziecku startu w szkole, rozpoczynają edukację w domu i to z dziećmi młodszymi niż sześć lat. Już czterolatki są przez rodziców posyłane na rozliczne zajęcia artystyczne i sportowe w rodzaju: zespoły dziecięce różnych typów, lekcje języków obcych, pływanie, narciarstwo itp. Bardzo często sześciolatek przychodzący do „zerówki” potrafi biegle czytać i liczyć. Wynika z tego, że „de facto” rodzice rozpoczęli jego proces „stricte” edukacyjny w wieku, co najmniej lat pięciu, jeśli nie wcześniej. Zapytani będą twierdzić, że wszystko to robią w dobrej wierze i dla zabezpieczenia przyszłości swojego dziecka. Bez wątpienia jest to prawda. Dlaczego więc nie rozpocząć nauki tych dzieci od lat sześciu w sposób instytucjonalny i profesjonalny? Otóż, dlatego, że na obecnym etapie polski system szkolny jest do tego kompletnie nie przygotowany. Plany reformy mało przejrzyste, przygotowywane w pośpiechu i chaotycznie. To budzi sprzeciw i opór rodziców.
2. Problemem nie jest data rozpoczynania obowiązku szkolnego, ale data kończenia edukacji przez młodego człowieka. W przypadku naszej młodzieży jest to o rok później niż większości ich rówieśników w krajach „Starej Unii”. Tym samym świetnie wykształceni młodzi Polacy startują z gorszej pozycji. Dotyczy to oczywiście tej grupy młodzieży, głównie absolwentów wyższych uczelni, którzy rozpoczynają karierę zawodową poza granicami kraju. Biorąc jednak pod uwagę postępujący „paneuropeizm” sytuacja ta będzie w przyszłości narastać i przebiegać w obu kierunkach. Dlatego takie znaczenie ma kończenie edukacji przez większość młodych Europejczyków, w tym Polaków, w jednym czasie. Ten rok różnicy znaczy bardzo wiele.
3. Ponieważ projekt wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków budzi wiele kontrowersji i obaw nie tylko w śród rodziców, ale także wśród psychologów i praktyków pedagogów, zwróciłem się do pani poseł Bożeny Kotkowskiej z prośbą, aby podczas prac sejmowej komisji edukacji wystąpiła z wnioskiem o przedłożenie społeczne nowelizacji ustawy o systemie oświaty. W zakresie wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków pośpiech może tylko zaszkodzić. Niezbędna jest za to szeroka dyskusja pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi partnerami społecznymi, rodzicami, nauczycielami, psychologami, pedagogami i politykami tworzącymi prawo. Wydaje się na chwilę obecną, iż wejście tej nowelizacji w życie byłoby możliwe od września roku 2010 i nie rozłożone w czasie na trzy lata jak się obecnie proponuje, ale jednorazowo.

Prowadząca zapytała jakie stanowisko w tej sprawie ma Komisja Edukacji i Kultury Rady Miejskiej w Bielsku-Białej? Czy radni tej komisji już rozmawiali na temat przyjęcia sześciolatków do bielskich szkół?

DALSZY CIĄG


Działania w OKO

♦ Warsztaty gitarowe
♦ Forum filmowe
Teatr tekstu


FORUM DYSKUSYJNE


WSZYSTKIE DZIAŁANIA
OKO SĄ BEZPŁATNE

Od 1 sierpnia 2008
Stowarzyszenie Akademia Wspierania
Rozwoju Człowieka 
zaangażowało się
w partnerskie  prowadzenie
Ośrodka Kreatywności Obywatelskiej
więcej

Kontakt

█ Siedziba główna
ul. Komorowicka 15
43-300 Bielsko-Biała

033 810 39 40
0 519 665 967

pn. – pt.  godz. 10.00–18.00

Dział obywatelski    Dział kultury
Dział edukacji     Dział informacji


█ Reintegracja osób starszych

ul. Kosynierów 22
43-300 Bielsko-Biała

 033 822 07 91
0 501 561 370

 

pn. – pt.  godz. 7.00–11.00

więcej informacji 

█ Koordynator projektu

Ośrodek jest przystosowany
dla osób niepełnosprawnych

 
WOLONTARIAT
Dysponujesz wolnym czasem?
Chcesz zrobić coś dla innych?
Zapraszamy do współpracy.

Projekt nr 10277/FOP07/2/MA/1375 – Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej (OKO) – został zrealizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
Operator – Fundacja Fundusz Współpracy, ul. Górnośląska 4a, 00-444 Warszawa tel.+48 22 45 09 868, fax+48 22 45 09 803,
 www.funduszngo.pl, fop@cofund.org.pl.
Projekt realizowany przez Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedla im. Wojewody Grażyńskiego SMOG
w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Wspierania Działań Kulturotwórczych
Uwaga Kultura
Strona kojarzona ze słowami kluczowymi: oko bielsko, oko, rada osiedla, wolontariat